Klik i robisz, co chcesz (2006)

Dobre filmy, to filmy z morałem, a ten takowy posiada. Klik i robisz, co chcesz to komedia dramatyczna, w której główną rolę odgrywa Adam Sandler i trzeba mu to przyznać… wpasował się w nią idealnie.

Michael Newman, który wciela się głównego bohatera to mąż, ojciec, a jednocześnie człowiek, który za wszelką cenę stara się zapewnić odpowiedni byt swojej rodzinie, dążąc do upragnionego sukcesu w pracy. Gdy wchodzi w posiadanie uniwersalnego pilota wszystko stoi na dobrej drodze, lecz czy aby na pewno?

Urządzenie, które nabywa pozwala mu przewijać wybrane przez siebie momenty życia, zatrzymywać je i cofać, dzięki czemu może skupić się na upragnionym awansie, wszystko sprowadza się jednak do tego iż zaniedbuje swoją rodzinę. Fantastycznie, każdy chciałby takie cudeńko, prawda? Niekoniecznie… Pilot z czasem wymyka się spod kontroli i zaczyna sam przewijać zapamiętane momenty z życia, przez co obraca się przeciw Michaelowi.

Film wywiera na oglądającym pewne refleksje, wnioski, które nasuwają się z każdą następną chwilą. Wspomniane na początku urządzenie pozwala spełnić marzenie odgrywającego główną rolę Adama Sandlera, jednak skutkuje to tym, że z każdą chwilą traci on kogoś bliskiego.  Trzeba sobie powiedzieć wprost, możesz być facetem, ale ta dramatyczna komedia wprawi cię w chwile wzruszenia, konsternacji, a i będziesz potrafić uronić przy nim łzę, szczególnie w finałowym momencie. W filmie pojawia się również znany aktor Christopher Walken, który wciela się w rolę czarnego anioła, czy jak kto woli „Śmierci”. Jego postać jest kluczowa, często zdarza się, że wręcz niezbędna. Odgrywa rolę mentora Michaela.

Jeśli chodzi o muzykę towarzyszącą wydarzeniom w produkcji odgrywa ona ważną rolę, gdy zajdzie potrzeba jest ona podniosła, budzi w nas smutek, zadumę, chce się jej więcej i więcej.

Kino takiego formatu niesie nam morał, chociaż spotykany w wielu produkcjach, w tym zapada on mocno w pamięć. Występują tu momenty komediowe, ale jeśli nazwałbym go czystą komedią, to bym skłamał. Przesłanie jakie niesie jest wyraźne, a to lubię w filmach, więc raz jeszcze pozostaje mi go pochwalić, szczególnie podkreślone jest w tragicznych dla bohatera momentach życia.

Tak naprawdę nie spodziewałem się jakiejś durnej komedii, gdzie będę zrywać boki, ale powiedzieć nie mogę, że spodziewałem się tego co otrzymałem i że nie wywarło to na mnie zaskoczenia oraz wielu przemyśleń i wniosków. Szczerze mogę polecić wam ten tytuł i mam nadzieję, że odniesiecie podobne do mnie wnioski.