Gothic 2 Noc Kruka

Wedle mnie świetna kontynuacja przygód Bezimiennego bohatera studia Piranha Bytes z 2001 roku. Tym razem przyjdzie nam stawić czoła nowemu zagrożeniu, które może okazać się naszym ostatnim na drodze. Jeśli Gothic był grą, która skradła wam wiele nocy, odsypianych na szkolnych ławkach, bądź w pracy przy biurku spodziewajcie się jednego… Gothic 2 wraz z oficjalnym dodatkiem Noc Kruka zabierze ich wam jeszcze więcej!

Kto by się spodziewał, że ten tytuł będzie w stanie nas zaskoczyć bardziej niż część pierwsza? Szczerze? Ja nie… Tym czasem gra od Piranii zrobiła to raz jeszcze przenosząc nas w świat fantasy, gdzie przyszło mi stawić czoła smokom, raz jeszcze orkom, a także jaszczuroludziom i poszukiwaczom.

Bariera upadła, Bezimienny bohater utknął pod stertą kamieni w ruinach Świątyni Śniącego, spędzamy tam długi czas, aż nagle Xardasowi udaje się nas przyzwać do swej nowej wieży, ulokowanej niedaleko portowego miasteczka Khorinis. Jak na wstępie się dowiadujemy Ciekawie się nie dzieje, wezwane do tego świata zostały SMOKI, i to właśnie nam przypadł ten zaszczyt je unicestwić, jednak by było to mozliwe, musimy zdobyć potężny artefakt zwany Okiem Innosa. Dodatkowo dzięki Nocy Kruka mamy szanse odwiedzić niezbadaną część wyspy w podstawce, a pomóc mają nam w tym Magowie Wody oraz utworzony przez nich Wodny Krąg, który jest odpowiednikiem Paladynów dla Magów Ognia. Oprócz Oka Innosa mamy także szansę zdobyć potężny oręż zwany Szponem Beliara, a ten został ukryty na dziewiczej części wyspy Khorinis. To też doskonała okazja do odwiedzin obozu piratów, pod przewodnictwem kapitana Grega.

Jeśli chodzi o mechanikę, dochodzi nam wszystko to, co zostało zaimportowane z niewydanego do Gothic 1 dodatku „Gothic Sequel” a mianowicie alchemia, stół do wytwarzania run, nowy system walki, mimo iż nadal drętwy, to jednak inny. Nie są to jedyne zmiany, które przyjdzie nam odkryć, ale jeśli chodzi o odkrywanie, to nie chcę wszystkiego zdradzać, może lepiej, jeśli odkryjecie je sami?

Grafika nie uległa znacznej zmianie, tak naprawdę nie otrzymujemy już mrocznego klimatu Gothic z Koloni Karnej, wręcz przeciwnie, świat staje się kolorowy, jego mieszkańcy jeszcze barwniejsi niż dotychczas, odnosimy wrażenie, że żyją i każdy zdaje się mieć tu własne życie i problemy. Wracając jednak w późniejszym czasie do doliny mamy wrażenie jakby wszystko wraz z upadkiem bariery umarło.

Muzyka, za którą raz jeszcze odpowiedzialny jest Kai Rosenkranz kopie po uszach, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Wydaje się, że to gra i sytuacje w niej występujące są tworzone pod muzykę, a nie na odwrót. Idealnie dopasowana do danych momentów rozgrywki, pory dnia, lokacji, akcji. To majstersztyk, który zawsze w tej sadze robi na mnie wrażenie.

Szalony czas Bractwa Śniącego, Najemników i Strażników Gomeza mamy już za sobą, teraz przychodzi dołączyć nam raz jeszcze do jednej z trzech głównych frakcji, które z czasem przeistoczą się w następne, przykładem są tu najemnicy Lee, którzy stacjonują teraz na farmie Onara, ci z czasem mogą zostać Łowcą Smoków. Oprócz trzech głównych frakcji przyjdzie nam dołączyć także do Wodnego Kręgu, Piratów, a nawet Bandytów.

Smaczkiem, który jest tak naprawdę dla mnie wisienką na torcie w tej części jest możliwość spotkania przyjaciół z pierwszej części gry jak Diego, Lestera, Miletena, Gorna, Lee, Angara, Laresa, Cavalorna, którzy pamiętają nas z „starych czasów”. Spotkamy także grupę najemników z kolonii oraz magów wody, jeśli myślicie, że to koniec, to nie… Obóz bandytów składa się z ludzi Starego Obozu.

Moja ocena: 5/5
Rodzaj: Singleplayer
Link: Steam